poniedziałek, 5 października 2015

Państwo przyjazne rodzinie

Kryzys demograficzny w Polsce od wielu lat ma negatywny wpływ na gospodarkę Państwa. By go zażegnać należy stworzyć obywatelom godne warunki do życia oraz wprowadzić skuteczną i odpowiedzialną politykę prorodzinną. Kluczowe w tym procesie są nie tylko ulgi i zasiłki dla rodzin wielodzietnych, ale przede wszystkim godne wynagrodzenie. Każdego roku 25 mln obywateli płaci podatek PIT, który generuje trzykrotnie mniejsze wpływy od podatku VAT. Coraz więcej ekonomistów podkreśla, że znaczenie podatku dochodowego od osób fizycznych dla fikusa systematycznie maleje. Specjaliści z Centrum im. Adama Smitha sugerują natomiast likwidację PIT. Warto zaznaczyć, że podatki i składki nakładane na pracę to blisko 70 proc. tego, co obywatel dostaje na rękę. To również główna przyczyna wysokiego bezrobocia i migracji zarobkowej Polaków. Obiecuję, że jeżeli obdarzą mnie Państwo zaufaniem, dołożę wszelkich starań, by doprowadzić do likwidacji podatku PIT i rozpocząć aktywne działania na rzecz poprawy jakości życia polskich rodzin.


Polski system podatkowy jest obecnie postawiony na głowie. Jak na społeczeństwo na dorobku, mamy zdecydowanie zbyt wysokie opodatkowanie pracy. Nie może być przecież tak, że osoba, która dostaje do ręki 2200 złotych miesięcznie, oddaje 1500 złotych na podatki i składki. Nie może być tak, że mały przedsiębiorca, który zarabia miesięcznie 2500 złotych, połowę tego musi oddać na ZUS. Polacy zarabiają średnio cztery razy mniej niż obywatele państw zachodnich, między innymi dlatego, że Rząd, we wszystkich podatkach, zabiera im połowę tego co wypracują. Należy wspierać polskie rodziny oraz małe i średnie przedsiębiorstwa. Należy doprowadzić do zasadniczej zmiany systemu podatkowego. Obniżmy podatki i składki obciążające tych, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy. Straty dla budżetu można zrównoważyć poprzez opodatkowanie wielkich, międzynarodowych korporacji.


Każde polskie dziecko rodzi się zadłużone na 82 tysiące złotych. Taki udział w zadłużeniu publicznym Polski przypada obecnie na każdego obywatela. Ukryty dług publiczny wynosi już obecnie ponad 3 bilony złotych i nieustannie rośnie. Co roku Państwo przeznacza na spłatę odsetek długu kilkadziesiąt miliardów złotych. Te pieniądze płyną do wierzycieli Polski, zamiast na edukację, służbę zdrowia czy budowę dróg. Jakim prawem polskie rządy zaciągają długi, które będą musiały spłacić nasze dzieci i wnuki? Włodarze II RP robią obecnie dokładnie to samo co kilkadziesiąt lat temu zrobili komuniści, tylko na wielokrotnie większą skalę! Nie godzimy się na zadłużenie Polaków według modelu greckiego, który doprowadził do bankructwa Państwa.